Na kongresie europejskich specjalistów chorób płuc w Sztokholmie zaprezentowano mapę zanieczyszczeń powietrza w krajach Europy.
Polska znajduje się w środku tej listy. Natomiast najbardziej zanieczyszczonym powietrzem oddychają Belgowie i Holendrzy oraz mieszkańcy okolic Mediolanu.
Pamiętać należy, że zarówno mikropył, jak i dwutlenek azotu to zanieczyszczenia bardzo groźne dla zdrowia – przestrzega profesor Jan Zieliński.
O tym, jak bardzo zanieczyszczenia szkodzą naszemu zdrowiu dowodzą opublikowane wyniki trwających 6 lat badań mieszkańców Oslo, w wieku 51-90 lat. Obserwowano 144 000 osób, badając wpływ zanieczyszczeń na zgony, które nastąpiły z powodu przewlekłej obturacyjnej choroby płuc.
Wyniki badań nie były zaskakujące, ponieważ okazało się, że liczba zgonów na POChP jest większa w miejscach o podwyższonym poziomie zanieczyszczeń.
Różne powody, na przykład choroba nowotworowa, powikłania pooperacyjne, wady wrodzone, kamica nerkowa, a także urazy powypadkowe mogą prowadzić do konieczności usunięcia jelita lub części układu moczowego.
W konsekwencji dotychczasowe ujścia treści jelitowej (lub moczu) nie mogą być już używane. Obrazowo można to wyjaśnić w ten sposób: została przerwana droga od spożycia do wydalenia.
Podczas zabiegu operacyjnego chirurg wytwarza nowe ujście w nowym miejscu. Takie nowe ujście nazywane jest stomią lub przetoką. Słowo „stomia” pochodzi z języka greckiego i oznacza „usta” lub „otwór”. Tak więc w znaczeniu chirurgicznym chodzi o operacyjne wytworzenie ujścia jelita lub dróg moczowych na powłokach brzusznych.
Każda osoba ze stomią powinna dobrać sobie taki sprzęt, który spełni jej wszystkie oczekiwania, zagwarantuje bezpieczeństwo, dyskrecję i wygodę. Porównując jakość worków stomijnych, których dziś się używa z modelami sprzed 10 lat, można śmiało powiedzieć, że dokonała się w tej dziedzinie prawdziwa rewolucja.
Dostępny dziś na rynku sprzęt stomijny spełnia najważniejsze warunki: jest szczelny dla treści jelitowej i gazów (a więc – dyskretny), skutecznie chroni skórę wokół przetoki, zabezpiecza ją przed podrażnieniem i odparzeniem (a więc – jest pewny i bezpieczny) oraz nie ogranicza aktywności życiowej (a więc – jest wygodny).
Stomicy w całej Europie mają przeważnie bezpłatny dostęp do potrzebnego im sprzętu stomijnego. Mogą wymieniać woreczki na nowe nawet dwa, trzy razy dziennie, w zależności od potrzeb. Często zdarza się przecież np. biegunka.
Polacy nie mają dostępu do takich luksusów. Przyznano im bowiem skromny limit gotówkowy (300 zł, 400 zł lub 480 zł miesięcznie – w zależności od rodzaju stomii).
Co dziwne – w Ministerstwie Zdrowia trwają prace, aby ten limit ograniczyć. Ministerstwo Zdrowia planuje w najbliższym czasie wprowadzić 30% dopłatę przez pacjenta!!! Spowoduje to niemożność zrealizowania i tak skromnego przecież limitu dla bardzo wielu spośród ok. 26 tysięcy chorych. Tym samym wyłączy ich z w miarę „normalnego” życia.
Zbliża się zima, a wraz z nią ryzyko zachorowania na grypę.
W czasie epidemii grypy chorzy na POChP należą do grupy najbardziej narażonej na płucne komplikacje choroby. W ramach cyklu Jak żyć z POChP jesień, to najlepszy okres, żeby właśnie się zaszczepić.
Głównym celem szczepienia przeciw grypie nie jest uniknięcie zachorowania, ale uniknięcie pogrypowych komplikacji, które mogą być przyczyną zgonu. Dlatego też wszyscy chorzy na POChP powinni się przeciwko grypie zaszczepić. W European Respiratory Journal opublikowano pracę, w której oceniano skuteczność szczepienia przeciw grypie wśród 260 000 mieszkańców Sztokholmu po 65 roku życia. Stwierdzono, że szczepienie zmniejszało ogólne ryzyko zgonu o kilkanaście procent.
Wyniki tych badań potwierdzają słuszność zaleceń lekarzy, że osoby, które przekroczyły 65 rok życia powinny szczepić się każdego roku- zauważa prof. Jan Zieliński, koordynator Programu Głęboki Oddech.
Wielu ciężko chorych oczekujących na przeszczepienie serca lub wątroby umrze w oczekiwaniu na operację.
Dla ludzi ze schyłkową niewydolnością nerek, leczonych za pomocą sztucznej nerki oznacza to konieczność pobytu w szpitalu 3 razy w tygodniu, znaczne ograniczenie aktywności i nieporównywalnie gorszą jakość życia.
Przeszczepianie narządów rozpoczęto na świecie przed ponad 50 laty. W Polsce program przeszczepiania narządów rozwijał się powoli i przy bardzo dużym wysiłku zaangażowanych w to osób, często pasjonatów. Do zrobienia było dużo: trzeba było walczyć o regulacje prawne, przekonywać opinię społeczną i środowiska lekarskie, zdobyć poparcie Kościoła, wreszcie starać się o fundusze.
Do wyraźnego przyspieszenia doszło po wprowadzeniu w 1996 roku ustawy o Pobieraniu i Przeszczepianiu Komórek Tkanek i Narządów. Przeszczepianie narządów jest bardzo wrażliwą w odbiorze społecznym metodą leczenia. Tym różni się od innych metod, że potrzebny jest narząd, którego nie można kupić ani wyprodukować. Narząd, który musi pochodzić z organizmu innego człowieka.
Dawcą nerki lub fragmentu wątroby może być – poza zmarłym – osoba bliska biorcy – rodzina, partner, wieloletni przyjaciel. Serce, wątroba, płuca, trzustka zawsze pochodzą z organizmu człowieka zmarłego. Z różnych powodów przeszczepianie nerek od dawców żywych w Polsce wykonuje się niezwykle rzadko (1,8% wszystkich przeszczepień nerek w skali roku).
Jest paradoksem, że podczas gdy większość ludzi akceptuje w razie konieczności (choroby) przyjęcie przeszczepu, to znacznie mniej osób świadomie wyraża zgodę na wykorzystanie swoich narządów (lub narządów swoich bliskich) po śmierci. Paradoksem jest również rozbieżność między deklarowaną akceptacją metody leczenia, a zachowaniem (zrozumiałym psychologicznie) w momencie utraty osoby bliskiej. Wreszcie paradoksem jest to, że do przeszczepienia potrzebny jest żywy narząd, pobrany od osoby zmarłej.
Do aspektów przeszczepiania narządów szczególnie czułych w odbiorze społecznym należą: rozpoznawanie zgonu w oparciu o kryteria śmierci mózgu, problem wyrażania zgody (lub sprzeciwu) na pobranie narządów osoby zmarłej, zasady wyboru biorcy danego narządu i wreszcie, obawa przed komercjalizacją (podejrzenie handlu narządami i korzyści majątkowych).
Z tych powodów liczba narządów pobieranych od zmarłych w celu ich przeszczepienia jest w Polsce daleka od potrzeb. Każde doniesienie medialne – oparte na publicznych wypowiedziach lub zasłyszanych, często niesprawdzonych informacjach – wywiera głęboko negatywny wpływ na społeczny odbiór tej metody leczenia. W interesie społecznym konieczna jest pełna przejrzystość wszystkich procedur transplantacyjnych – zasad rozpoznawania zgonu człowieka, sposobu doboru narządu do odpowiedniego biorcy, zachowanie procedur zapewniających pełne bezpieczeństwo i dobre bezpośrednie i odległe wyniki przeszczepienia.
Wszystkie te zasady dokładnie określa Ustawa Transplantacyjna (2006), zgodna z Dyrektywą Unii Europejskiej dotyczącą przeszczepiania tkanek i komórek (2004). Polskie prawo zezwala na pobieranie narządów od osób zmarłych, pod warunkiem, że za życia nie wyrazili oni na piśmie swojego sprzeciwu (tzw. zgoda domniemana). Podobnie odbywa się to w większości krajów europejskich.
W Polsce, mimo że nie wymagają tego uregulowania prawne, przed pobraniem narządu, zawsze rozmawia się z rodziną osoby zmarłej.Zgon osoby, od której pobierane są narządy, rozpoznaje – kierując się ściśle ustalonymi kryteriami – niezależna komisja lekarska. Procedury te są tak skonstruowane, że nie może dojść do pomyłki, a członkowie komisji nie biorą nigdy udziału ani w operacji pobrania, ani przeszczepienia narządu.Po komisyjnym rozpoznaniu zgonu, o możliwości pobrania i przeszczepienia narządu zawsze zawiadamiane jest Ogólnopolskie Centrum Organizacyjne Poltransplant, które dalej koordynuje proces pobrania i wyboru właściwego biorcy w przypadku nerki oraz decyduje, w którym z ośrodków wykonane będzie przeszczepienie wątroby, trzustki czy serca.
Wybór biorcy odbywa się według ściśle określonych zasad. Obowiązują kryteria medyczne. Niemożliwe jest dokonanie przeszczepienia narządu u nikogo, kto nie znajdował się wcześniej na liście oczekujących na zabieg. Nie ma również żadnej możliwości handlu narządami, ani wykorzystania narządu (nerki) od płatnego dawcy. Szczególnie ważnym i odpowiedzialnym zadaniem środowiska lekarskiego jest wyjaśnianie rodzących się w społeczeństwie wątpliwości związanych z przeszczepianiem narządów. Przekonywanie, że jest to jedyna w pełni skuteczna metoda leczenia chorych ze skrajną niewydolnością serca, wątroby, nerek oraz innych narządów.
Konieczna jest pomoc mediów i autorytetów moralnego Kościoła Katolickiego w Polsce. Media mogą wywierać ogromny wpływ na odbiór społeczny przeszczepiania narządów – zarówno pozytywny, jak i negatywny. Przez wiele lat, większość czasopism, programów radiowych i telewizyjnych służyło nieocenioną pomocą środowisku medycznemu i pacjentom w rozpowszechnianiu tego najwyższej szlachetności gestu człowieka, jakim jest bezinteresowne zaoferowanie części samego siebie. Gestu, który ratuje życie innemu, który pozwala mu normalnie żyć – gestu nazwanego przez Jana Pawła II „autentycznym aktem miłości".
Medycyna transplantacyjna ma swoje ważne miejsce w systemie ochrony zdrowia. Przeszczepianie narządów potrzebne jest ludziom chorym. Stanowi jedyny sposób ratowania przed zgonem wielu chorych z niewydolnością serca, wątroby, płuc czy nerek. Polska Unia Medycyny Transplantacyjnej i środowisko lekarzy transplantologów oddane są tej właśnie idei. Do ratowania życia tym, dla których przeszczep jest jedyną szansą nie wystarczy jednak tylko wiedza, umiejętności i oddanie lekarzy.
Niezbędna jest także dobra wola, świadomość i wsparcie ze strony wszystkich innych środowisk.
W ramach edukacji należy informować społeczeństwo przede wszystkim o pełnej przejrzystości wszystkich stosowanych w Polsce procedur transplantacyjnych (zasady rozpoznawania zgonu człowieka, sposób doboru narządu do odpowiedniego biorcy) oraz regulacjach prawnych (deklaracja zgody, domniemanie zgody).
Niezmiernie istotne jest nagłośnienie stanowiska Kościoła w sprawie pobierania i przeszczepiania narządów. Papież Jan Paweł II mówił, że należy zaszczepić w sercach ludzi, zwłaszcza młodych, szczere i głębokie przekonanie, że świat potrzebuje braterskiej miłości, której wyrazem może być decyzja o darowaniu narządów".
Rzetelna edukacja to warunek akceptacji społecznej wobec transplantacji narządów, a co za tym idzie wzrost ilości wykonanych przeszczepów a tym samym uratowanych istnień ludzkich.
Włącz muzykę relaksacyjną i zamknij oczy, wyobraź sobie, że wszelkie twoje problemy, zmartwienia i troski wkładasz do dużego nadmuchanego balonu, który trzymasz w ręku za sznurek po chwili puszczasz balon i obserwujesz, jak unosi się do góry i oddala w kosmos a wraz z nim twoje troski i stresy; głęboko oddychaj otwórz oczy weź 5 głębokich oddechów (wyłącz muzykę) lekko potrząśnj całym ciałem (przez 10-15 sekund) Technika nr 2 - Kula światła
Włącz muzykę relaksacyjną, usiądź bądź połóż się wygodnie zamknij oczy, wyobraź sobie nad swoją głowę kulę złotego światła. Złoty kulisty obłok świetlny powoli przenika najpierw przez głowę, przechodzi dalej przez całe ciało do stóp.Pomyśl, że to światło tak przenikając oczyszcza i uzdrawia twoje wnętrze.Teraz wyobraź sobie kulę czerwoną; i tak samo jak poprzednio.... Dalej po kolei wyobrażaj sobie kulę: pomarańczową, żółtą, zieloną, niebieską, purpurową i fioletową
Wyobrażanie sobie różnych barw pomaga odzyskać równowagę, witalność i dobre samopoczucie. Żółcienie i czerwienie stymulują, błękity i zielenie uspokajają. Technika nr 3 - Talizman snu
Ta technika pochodzi z praktyki Tybetańskiej Jogi Snu. Jest bardzo prosta i pozwala zdystansować się od otaczających nas sytuacji, uwolnić od napięć i wyostrzyć świadomość. Polega na tym, że wszystko co się wydarza traktujemy jak sen, który nam się śni. Jesteśmy świadomi, że to nam się śni a my to obserwujemy. Cokolwiek robimy, rozluźniamy się i zaczynamy to obserwować jakby to był sen. Stojąc w kolejce zamiast się denerwować myślimy: to jest sen, ja śnię.
Takie zdystansowanie pozwala nam spojrzeć na sytuację bezstronnie bez ulegania stresującym emocjom.
Jemy, niestety, za dużo i za tłusto. Mamy mało ruchu. Konsekwencją tego mogą być nie tylko nadciśnienie, cukrzyca, ale i stłuszczenie wątroby.
Choroba ta wciąż kojarzy się z nadużywaniem alkoholu. Tymczasem okazuje się, że dotyczy także osób, które nie piją go w ogóle lub umiarkowanie. Są wśród nich również dzieci i nastolatki. Na niealkoholowe stłuszczenie wątroby cierpi już 6 milionów Polaków. Główną przyczyną są nadwaga i otyłość, które dotyczą co czwartego mieszkańca naszego kraju. Kropelka tłuszczu w komórce
Na czym polega stłuszczenie wątroby? Na odkładaniu się tłuszczów w jej komórkach, co upośledza ich funkcje. Konsekwencją bywa stan zapalny i włóknienie tego narządu. Marskość (zastępowanie komórek wątroby przez bezużyteczną tkankę łączną) jest rzadkością. Choroba często jest wykrywana przypadkiem, np. podczas USG jamy brzusznej, bo może nie sprawiać żadnych dolegliwości. Tylko niektóre osoby czują ucisk lub ból pod prawym podżebrzem, skarżą się na zmęczenie i osłabienie. Objawów tych jednak z reguły nie wiążą z wątrobą, podobnie jak złego stanu psychicznego, a nawet depresji, które towarzyszą stłuszczeniu. Ale też nie zawsze informują o nim badania, np. próby wątrobowe czy stężenie cholesterolu całkowitego. Dopiero zbyt niski poziom dobrego cholesterolu (HDL) i podwyższony trójglicerydów mogą sugerować, że wątrobie coś dolega. Z centymetrem w ręku
Kiedy możesz podejrzewać, że cierpisz na stłuszczenie wątroby? Gdy masz otyłość brzuszną (twój obwód talii wynosi ponad 88 cm). Nadwaga bowiem to najczęstsza przyczyna choroby. Nie jest łatwo z nią walczyć, zwłaszcza gdy uwarunkowana jest genetycznie. Jednak wcale nie jest pewne, że odziedziczyłeś po przodkach skłonność do tycia. Nadprogramowe kilogramy to niejednokrotnie rezultat niewłaściwego sposobu odżywiania i siedzącego trybu życia. Specjaliści twierdzą, że jeśli twoi rodzice byli otyli, prawdopodobieństwo, że tobie będzie trudno utrzymać linię, wynosi aż 75 proc. Przyczyną mogą być jednak nie geny, ale nawyki żywieniowe (dużo i tłusto) i styl życia (bierny wypoczynek), które wyniosłeś z domu. A zatem zjadaj mniej kalorii i ruszaj się więcej, żeby spalić tłuszcz, który może odłożyć się w wątrobie. Zmiany stylu życia i sposobu odżywiania złagodzą także skutki genetycznej skłonności do otyłości i stłuszczenia wątroby. Wierzchołek góry lodowej
Choroba jest zwykle sygnałem, że coś niedobrego dzieje się w twoim organizmie. Jeśli zatem zostanie u ciebie wykryte stłuszczenie, zgłoś się do internisty, żeby zalecił odpowiednie badania. Schorzenie to bowiem z reguły świadczy o zaburzeniach w gospodarce tłuszczami lub węglowodanami. A to oznacza, że możesz mieć tzw. choroby metaboliczne, np. nadciśnienie albo cukrzycę typu 2. Niestety, stłuszczenia nie daje się całkowicie wyleczyć, ale można je znacznie zmniejszyć. Podstawą terapii jest niskokaloryczna dieta i ruch. To dwa najlepsze lekarstwa. Już po roku zauważalna jest poprawa stanu wątroby. Ważną rolę w jej leczeniu odgrywają także fosfolipidy. Wspomagają regenerację komórek, usuwają z nich tłuszcz i zapobiegają jego odkładaniu. Fosfolipidy znajdziesz w pożywieniu. Najwięcej zawierają ich żółtka jajek i móżdżek, lecz produkty te są jednocześnie bogate w cholesterol, nie stanowią więc zdrowego źródła fosfolipidów. Lepiej sięgnąć po artykuły spożywcze, które co prawda zawierają mniej tych cennych związków, ale nie są bombą cholesterolową, np. płatki owsiane, kiełki pszenicy i soję. Przy stłuszczeniu pomogą ci również preparaty chroniące wątrobę przed uszkodzeniami (np. z fosfolipidami), a także witaminy C i E, które są silnymi przeciwutleniaczami. Wzmacniają one siły obronne komórek. Inne przyczyny stłuszczenia
Nie zawsze jest ono skutkiem tylko złego odżywiania i braku ruchu. Jego przyczyną może być nadużywanie leków. Polacy nagminnie biorą środki uspokajające i przeciwbólowe. Taka mieszanka jest wyjątkowo szkodliwa dla wątroby. Za jej stłuszczenie mogą być też odpowiedzialne wirusowe zapalenie wątroby typu C i choroby metaboliczne dotyczące przemiany węglowodanów i tłuszczy. Dlatego u osób, u których stwierdzono stłuszczenie, trzeba przeprowadzić badania umożliwiające wczesne wykrycie tych chorób i podjęcie leczenia. Autorka: Jolanta Dyjecińska, Źródło: Naj nr 17-18