Jeśli czujesz że za moment dopadnie Cię lęk, strach czy zdenerwowanie, usiądź spokojnie, nogi połącz razem, dłonie oprzyj mocno o blat stołu/biurka, zrób głęboki wdech i wydech i powiedz głośno i wyraźnie: STOP.
Uspokój oddech poprzez oddychanie przeponą. Policz 10-15 wdechów i wydechów. Staraj się robić to spokojnie i rytmicznie.Skoncentruj się na dowolnym przedmiocie. Patrz na niego.
Opisuj go w myślach tak długo, aż uspokoisz się zupełnie.
Jeżeli o czymś mówi się dostatecznie głośno, uporczywie i przez odpowiednio długi okres, w końcu zaczynasz w to wierzyć i przestajesz zastanawiać się nad prawdziwością tego przekazu.
Jeśli wystarczająco głośno, uporczywie i odpowiednio długo wmawia się Tobie, że pewne dolegliwości, choroby, schorzenia są genetyczne (to raczej złe nawyki żywieniowe są przekazywane z pokolenia na pokolenie !!!), albo po prostu muszą Cię dotykać, bo to wpisane jest w Twój "scenariusz", zaczynasz w to wierzyć, zmęczona/y przestajesz szukać a z czasem przyzwyczajasz się do myśli, że tak ma być, bo taka już Twoja uroda.
Zanim na dobre zaakceptujesz przykre przypadłości, zapamiętaj, że:
Choroba lub dolegliwość jest wynikiem decyzji i działań człowieka.
Wyborem Natury jest ZDROWIE i DOSKONAŁOŚĆ.
Jeśli: *masz dość upiornej dolegliwości, jaką jest migrena,
*zespół napięcia przedmiesiączkowego odbiera Ci chęć do życia przez co najmniej kilka dni w miesiącu *jesteś przerażona zbliżającą się nieuchronnie menopauzą *coraz częściej powracają trudne stany depresyjne *od wielu lat walczysz z nadwagą i powoli tracisz nadzieję, że odzyskasz śliczną figurę sprzed lat.
... spróbuj zawalczyć o lepszą jakość życia, bo jak mówi znany powszechnie slogan reklamowy... JESTEŚ TEGO WARTA/Y (Dolegliwości nierzadko dotyczące również Panów to oczywiście: migrena, depresja i nadwaga).
Ludzie często nie wiedzą, jak się obchodzić z emocjami.
Niektórzy są przekonani, że należy przeżywać jedynie przyjemne uczucia. Nie chcą w sobie widzieć lęku, gniewu, nienawiści, pożądania i innych przykrych doznań. Potępiają za nie siebie i wszystkich wokół. A to dlatego, że się boją tak niemiłego samopoczucia.
Przykrość doświadczania emocji rodzi się z trudności wyrażania ich i radzenia sobie z nimi. Uwolnienie od tych sposobów rodzi radość. Jednak niewielu jest takich, którzy potrafią sobie z tym poradzić, a "kulturalne" środowisko w tym najczęściej przeszkadza. Kulturalni ludzie radzą: bądź miły, bądź dobry, nie sprawiaj innym przykrości (nawet jeśli oni ci ją sprawiają), przecież nie wypada się cieszyć, gdy inni wokół cierpią... itd. Czy sądzisz, że będąc miłym dla innych, będziesz dla nich dobry i że to wywoła pozytywny rezultat?
Jeśli tak, to liczysz na pozytywny oddźwięk, a to jest wyrachowanie. Tak motywowane miłe postępowanie często wywołuje negatywny oddźwięk. Inni natychmiast odczuwają fałsz, a nawet czują się zranieni.
Rzecz w tym, żeby nauczyć się patrzeć na siebie i innych z miłością. A co to znaczy? Wielu ludzi myśli, że miłość jest emocją. I tu się mylą.
Energia emocji nie jest czystą energią życiową. Jest zabarwiona niższymi wibracjami. Czy emocja jest zła, czy dobra, to nie jest miłością. Ludzie to czują i chcą z tym walczyć. A walcząc z emocjami, zamykają się przy okazji na miłość. Miłość, jak sama nazwa wskazuje, to miłe i przyjemne odczucie w okolicy serca. Towarzyszy mu poczucie akceptacji, życzliwości, otwartości.
Aby pozwolić sobie na wyrażanie miłości, trzeba najpierw przejść przez etap nazywania i wyrażania emocji. Dzięki temu przyzwyczaja się do poczucia bezpieczeństwa podczas wyrażania czegokolwiek. Najważniejsze wydaje się nauczenie wyrażania siebie bez ranienia i atakowania innych, oraz akceptacja innych bez ranienia siebie. A przecież wiele osób podświadomie oczekuje, że zostaną zaatakowane, czy zdezaprobowane za każdą próbę odezwania się. To rodzi stres. Aby się go pozbyć, najlepiej zacząć od afirmacji: *Jestem w porządku. *zasługuję na zaufanie. *Jestem bezpieczny dla siebie i otoczenia. *Otoczenie jest dla mnie bezpieczne, ponieważ jestem niewinny i w porządku.
Od samooceny i od tego, jak widzimy swoją rolę i swoje miejsce w świecie, zależy niezwykle dużo.
Wyrażanie emocji nie musi być destrukcyjne, jak sądzą ludzie "kulturalni". Nie potrafią oni powiedzieć komuś, że nie lubią jego zachowań, że jego postępowanie ich rani, że odczuwają niechęć do tego, co robi. Najczęściej nie znają odpowiednich zwrotów, tak sformułowanych, aby nie poniżyć rozmówcy. Dlatego unikają tematu. Ponadto nie wyobrażają sobie, że ktoś mógłby przyjąć ich wypowiedź jako dobrą radę i przy okazji, bez obrażania się. Dlatego milczą lub odwracają się speszeni. Temu może zaradzić trening asertywności, czyli sztuki wyrażania siebie i swoich opinii bez poniżania czy ranienia siebie i innych.
Kiedy jesteś wzburzony, lub napięty, odpowiedz sobie na pytanie: Co czujesz? Gdy już wiesz, co odczuwasz, następnym krokiem powinno być uświadomienie sobie: *Co jest przyczyną tej emocji w tobie? *To daje ci możliwość uwolnienia się od tyranii owej emocji i uspokojenie, gdy ktoś dopytuje się o sprawy, o których nie potrafiłeś dotąd swobodnie mówić. I ostatni krok: *Opowiedz, co się w tobie dzieje, czyli co odczuwasz, i co się kryje za przyczyną tego stanu.
Wielu ludzi może roześmiać ci się w twarz, gdy będziesz w ten sposób opowiadać o swoich przeżyciach. Najprawdopodobniej nigdy nie zetknęli się z takim sposobem wypowiadania się. Dlatego nie wiedzą, co zrobić z twoją wypowiedzią i próbują ją ośmieszyć. Ale w tej konkretnej sytuacji czują się zszokowani lub przegrani.
Czasami trudno mówić o emocjach, ale taka prawda oczyszcza, często pokazuje prawdziwy oraz sytuacji. Niekiedy taka wypowiedź powala na kolana, choć nie jest agresywną reakcją. Kiedy wypowiadam własną wewnętrzną prawdę, wówczas opowiadanie o tym, co odczuwam, nie jest obroną, ani atakiem. Jest tylko informacją, która czasami może się wydawać zbędną. Ale na pewno wypowiadanie się w ten sposób jest bezpieczne. I dlatego wielu ludzi, spodziewając się ataku lub obrony, jest zdziwionych, że tak nie zareagowałem. Oni mogą czuć pogardę dla takiego idioty czy mięczaka, jak ja, ale czy musi mi zależeć na ich opinii, czy na przekonywaniu ich?Oczywiście, że taka postawa wobec innych wymaga wysokiego poziomu samoakceptacji i poczucia własnej wartości.
Naucz się w bezpieczny sposób wyrażać emocje. To na pewno ci się przyda.
"...i pomniki nieśmiertelnym kiedy żywym życia brak..." - Krzysztof Daukszewicz
Nie wiem czy wiesz, ale dla mnie... - Jesteś większy od Einsteina! - Jesteś większy od Edisona! - Jesteś większy od Archimedesa! - Jesteś większy od Rockefellera! - Jesteś większy od Beethovena! - Jesteś większy od Darwina! - Jesteś większy od Arystotelesa!
Jesteś większy bo... bo Ty żyjesz i tworzysz rzeczywistość!
Ty jeszcze możesz być kreatywny, możesz coś stworzyć. Ty działasz... po nich jedynie pozostaje pamięć i pomniki, które nam zbudowali.
Ty tworzysz swoje życie jesteś kreatywny, oni już stworzyli i jakakolwiek informacja o ich życiu jest już tylko kopią - nie jest twórcza.
Oni pozostają dla społeczeństwa już tylko kopią tego kim byli... będą ludzie wydawać kolejną biografię, będą ludzie podziwiali to co stworzyli, będą z tego korzystali... będą znajdywać kolejne fakty z życia tych, których już z nami nie ma.
Nie będzie to nic innego jak tylko kopia... coś jak ksero... Niech sobie czytają ksera - ich sprawa, skoro tylko wydaje im się, że dobrze robią żyjąc przeszłymi bytami.
A co z tymi, którzy żyją teraz?
Czy wystarczy mi czasu by ich poznać, jeśli będę zajmował się kopiami z przeszłości?
Dla mnie prawdziwym wielkim człowiekiem jest ten, który siedzi obok mnie w autobusie. Prawdziwym człowiekiem jest ten którego codziennie mijam na ulicy. Jest człowiekiem prawdziwym - bo jest kreatywny - żyje, nie jest kopią z przeszłości. Ten człowiek żyjąc tworzy... kopia natomiast niczego nowego już nie zrobi.
Istnieje potrzeba wprowadzenia pewnego ładu do spraw leczenia i profilaktyki.
,,Wymaga to zmiany stosunku lekarzy i organizatorów służby medycznej do metod łagodzenia cierpień i leczenia stosowanych w innych kulturach, metod, o których skuteczności mówi obserwacja społeczna. Celowe jest poddanie tych metod analizie, aby ziarno wyłuskać z plew, lecz nie rezygnować z dorobku kultury ludzkiej. Gdy przekonamy się, że nie przynosi to szkody ludziom, odciąża i tak przeciążoną służbę zdrowia oraz oszczędza skarb państwa - nie widzę logicznych przesłanek, by utrudniać proces przynoszenia ludziom ulgi przez ludzi nie mających licencji medycznych. Ma to bowiem ogromny walor etyczny. Miliony ludzi na świecie uczy się w szkołach militarnych sztuki zabijania, ale garstka tylko uczy się sztuki leczenia. Niechże więc ułatwi się pracę tym, którzy mają potrzebę niesienia pomocy drugiemu, aby mogli pełnić ją w jak najszerszym zakresie. Niewątpliwie świat będzie zdrowszy, gdy będzie więcej ludzi pomagających, niż zabijających, w dodatku zwykle z motywów zupełnie irracjonalnych.
Stale narasta liczba ludzi chorych zarówno w sferze psyche, jak i soma. Dlatego poszukiwania dróg powrotu do zdrowia są obowiązkiem ludzi różnych zawodów, a nie tylko lekarzy. Sądzę, że właśnie w interdyscyplinarności, a więc współdziałaniu dla zdrowia ludzi różnych profesji, istnieją większe niż myślimy możliwości zaspokajania ludzkich potrzeb, przede wszystkim poczucia sprawności psychofizycznej oraz ochrony przed przedwczesnym uszkodzeniem narządów wewnętrznych."
Na podstawie szkiców wielkiego humanisty, filozofa, lekarza prof. Juliana Aleksandrowicza
Dlatego przytoczę słowa prof. J. Aleksandrowicza:"W myśl zasad Polskiego Towarzystwa Lekarskiego lekarz jest obowiązany podawać do wiadomości świata lekarskiego wszelkie poczynione spostrzeżenia lub odkrycia. A tymczasem ..."
Wyłóż kawę na ławę. Powiedz mu, co Cię boli. Nie trzymaj tego w sobie, oczekując od niego, że nagle stanie się jasnowidzem i zacznie czytać Ci w myślach. Tak się nie stanie. Powiedz mu, jak bardzo jest Ci źle i dlaczego.