Najbardziej rozpowszechniony jest podział na urazy lekkie, średnio ciężkie oraz ciężkie.
Lekki uraz głowy to taki, po którym poszkodowany nie wykazuje niepokojących objawów i najczęściej wystepujący. Taki typ urazu głowy wiąże się z: -otarciami naskórka, -obrzękiem w miejscu urazu -siniakami w miejscu urazu.
Czasami takie urazy mogą wymagać opatrzenia opatrunkiem lub rzadziej założenia szwów.
Uraz głowy jest określany mianem średnio ciężkiego, jeśli obserwowane objawy świadczą o obrażeniach ośrodkowego układu nerwowego. Do objawów pourazowych zaliczamy: -bóle i zawroty głowy; -nudności; -wymioty; -zaburzenia świadomości; -dezorientację poszkodowanego co do swojej osoby, miejsca lub czasu.
Przeważnie takim urazom towarzyszą także zmiany miejscowe, takie jak opisano powyżej czyli: -otarciami naskórka, -obrzęk w miejscu urazu -siniaki w miejscu urazu.
Cieżkie urazy głowy niezależnie od ich przyczyny, charakteryzują się ewidentnymi, długo utrzymującymi się objawami świadczącymi o uszkodzeniu ośrodkowego ukladu nerwowego, a więc: -zaburzeniami świadomości trwającym godziny, a nawet dni po urazie; -drgawkami; -wielokrotnymi wymiotami.
Poszkodowany wymaga pilnej konsultacji lekarza jeśli : -bezpośrednio po urazie poszkodowany stracił przytomność; -jest zdezorientowany lub senny; -wymiotuje lub zgłasza nudności -zgłasza zaburzenia widzenia -wystepują drgawki -obserwowane są zaburzenia równowagi
Pilna konsultacja lekarska nie jest konieczna jeżeli: -nie stracił przytomności; -nie zgłasza bólu i / lub zawrotów głowy; -nie wymiotuje; -logicznie odpowiada na pytania; -nie zasypia w nietypowych dla siebie porach;
Poszkodowany który uległ urazowi głowy powinien być obserwowany przez kilka dni oraz ograniczyć swoją aktywność sportową i ruchową.
Problemy z komunikacją w zaburzeniu autystycznym oraz możliwości terapii
Autyzm należy do najpoważniejszych zaburzeń rozwoju dziecka, ponieważ obejmuje wiele jego sfer. Po raz pierwszy opisał je amerykański psychiatra Leo Kanner w 1943 roku. U pewnej grupy dzieci zauważył on niezdolność do nawiązywania emocjonalnego kontaktu z innymi osobami. Towarzyszyły temu zaburzenia rozwoju mowy, fascynacja pewnymi obiektami, głównie wirującymi lub kręcącymi się oraz rutynowe i stereotypowe zachowania. Towarzyszyły temu oznaki potencjalnie dobrego poziomu intelektualnego, które przejawiały się w wąskich obszarach zdolności (Gałkowski T. i Kosewska J. 2000: 295).
W zaburzeniu autystycznym nieprawidłowości występują w trzech obszarach rozwoju dziecka. Pierwszy dotyczy przebiegu rozwoju społecznego. Drugi element odnosi się do komunikacji, natomiast trzeci dotyczy znacznie ograniczonych, powtarzanych i stereotypowych wzorców zachowania, aktywności i zainteresowań. Zaburzenia występują we wszystkich wymienionych sferach łącznie i pojawiają się przed ukończeniem przez dziecko 3 roku życia, choć sposób ich manifestacji może być różny, a zależy przede wszystkim od poziomu zdolności intelektualnych oraz chronologicznego wieku (Gałkowski T., Kosewska J.: 295-296).
U wielu dzieci autystycznych nie rozwija się zdolność mówienia, co stanowi dotkliwy problem dla rodziców. Umiejętność ta normalnie służy międzyosobowej komunikacji, w rodzinie dziecka z autyzmem stanowi natomiast znaczną barierę w nawiązywaniu kontaktu. Nawet dzieci, które mówią, mają duże trudności z rozpoczynaniem i podtrzymywaniem rozmowy. W ich mowie występują bezpośrednie lub odroczone echolalie, odwracanie zaimków (np. mówienie o sobie w drugie lub trzeciej osobie) oraz stereotypie. Znaczna grupa dzieci autystycznych komunikuje się z innymi wyłącznie posługując się echolaliami (Gałkowski T., Kosewska J.: 296).
Zaburzenia mowy w autyzmie są podstawą konstruowania wielu hipotez związanych z jego genezą. Przeważa pogląd, że są one w tym zaburzeniu pierwotne i mają podstawowe znaczenie dla jego rozwoju. Istnieje hipoteza, że zaburzenia mowy u dzieci autystycznych są związane z nieprawidłową integracją mechanizmów zawiadujących funkcją mowy. Prawdopodobnie u dzieci autystycznych proces kodowania doświadczeń językowych jest znacznie zaburzony lub w ogóle nie zachodzi. Może być to skutkiem uszkodzenia struktur podkorowych, które wywołują nieprawidłową organizację mózgową. Jednym z dowodów na potwierdzenie tej hipotezy są obserwacje kliniczne, z których wynika, że dzieci autystyczne nie przechodzą przez fazę emocjonalnej intonacji przekazywanych sygnałów językowych. Istnieje również pogląd, że zaburzenia mowy w autyzmie dziecięcym nie mają charakteru prostego opóźnienia rozwoju mowy (Jaklewicz, H. 1993: 31-36).
Zaburzenia w komunikowaniu się, które mogą występować u dzieci autystycznych, mają charakter jakościowy. Obejmują one możliwość istnienia w kilku zakresach. Pierwszy z nich to opóźniony lub całkowity brak rozwoju mowy, z jednoczesnym brakiem prób i kompensacji poprzez alternatywne sposoby komunikowania się, jak mimika, gest, wskazywanie, pozycje ciała lub uśmiech. W innym przypadku, u osób z dobrze rozwiniętą mową werbalną występuje brak umiejętności inicjowania i kontynuowania rozmowy. Może się to objawiać brakiem udzielania odpowiedzi na pytanie, monologowaniem na ulubione tematy lub ciągłym stawianiem pytań na interesujące dziecko tematy, pomimo braku zainteresowania ze strony otoczenia. Kolejny wariant trudności w komunikowaniu się to używanie przez dziecko z autyzmem języka charakterystycznego tylko dla niego. Czasami też mowa jest używana w sposób stereotypowy (wspominane wcześnie echolalie, błędne używanie zaimków itp.) (Wolska, D, 2004: 204-205).
Inny podział podstawowych deficytów językowych w komunikowaniu się dzieci autystycznych, proponowany przez Konstantareas i wsp., prezentuje K. Markiewicz (2004: 104). Zgodnie z tą klasyfikacją deficyty ilościowe mogą manifestować się brakiem mowy (z brakiem gestykulacji lub z elementarną gestykulacją), opóźnieniami w mowie (krótkie miesięczne lub długotrwałe wieloletnie) lub mową ograniczoną (na zasadzie tylko łańcucha bodziec - reakcja lub bardziej zaawansowanego, lecz ograniczonego posługiwania się mową). Deficyty jakościowe to omawiana już echolalia (natychmiastowa lub opóźniona), odwracanie zaimków, neologizmy, metaforyczne użycie języka, nieodpowiednie uwagi, język stereotypowy oraz defekty w artykułowaniu. Ostatnim elementem zaburzeń komunikacji są deficyty w pragmatycznym użyciu języka. Można tu wymienić niezdolność do naprzemiennego wysławiania się lub brak komunikowania się, niezdolność do symbolicznego używania przedmiotów, słabe używanie prozodii dla wyrażenia zamiaru oraz słabe wykorzystanie bodźców wzrokowo-twarzowych dla meta komunikacji.
E. Minczakiewicz (Za: Markiewicz, K. 2004: 106) zaburzenia w zakresie komunikacji u dzieci autystycznych dzieli na: brak gotowości emocjonalnej do porozumiewania się z otoczeniem, brak umiejętności mówienia i rozumienia, brak gotowości do mówienia (mutyzm), nadużywanie wyrażeń stereotypowych, brak reakcji na polecenia, brak lub odroczenie odpowiedzi na pytania, brak gestów wspomagających mówienie oraz nadmiar stereotypii ruchowych.
Komunikowanie się z dzieckiem autystycznym, z uwagi na wymienione deficyty, nastręcza rodzicom wielu problemów. Z uwagi na to, że autyzm wypacza kontakt werbalny z dzieckiem konieczne jest znalezienie innej drogi komunikacji. Często rodzice zmuszeni są do wypracowania optymalnego dla swego dziecka i bardzo dla niego specyficznego słownika pozawerbalnego. Wymaga to od nich ogromnej spostrzegawczości i czujności w obserwacji dziecka, wielopoziomowego odbioru wysłanych przez nie sygnałów. Niezbędna jest także duża cierpliwość wobec irracjonalnych, a nawet agresywnych sposobów zaspokajania potrzeb, jakie prezentuje dziecko autystyczne. Problemy komunikacyjne niestety często wypaczają wieź emocjonalną rodziców z dzieckiem. Dziecko autystyczne zwrócone jest ku swemu wewnętrznemu światu, więc zakłócone zostaje współodczuwanie, co w konsekwencji prowadzi do zaburzeń w empatii.
Obecnie przypuszcza się, że niesprawności komunikacyjne u osób autystycznych nie mają żadnego uzasadnienia w istnieniu wad narządu artykulacyjnego. Wielu badaczy przyczyn upośledzenia upatruje w nieumiejętności społecznego używania mowy i gestów. Składa się na to brak świadomości perspektywy słuchacza komunikatu oraz zdolności do adaptacji i zmiany przebiegu dialogu do otrzymywanych informacji zwrotnych (Markiewicz, K. 2004: 105).
Gałkowski (Za: Markiewicz, K. 2004: 105) zwraca uwagę na związek między aktywnością komunikacyjną a zdolnością do nawiązania kontaktu wzrokowego. Wśród osób autystycznych poziom zdolności nawiązywania i podtrzymywania kontaktu wzrokowego jest istotnie zróżnicowany. Zdaniem autora zdolności te można rozwijać pod wpływem pewnych pozytywnych doświadczeń wychowawczych i w ten sposób podwyższać poziom funkcjonowania, prawdopodobnie także językowego, osoby autystycznej.
Nie ma wątpliwości, że zajęcia terapeutyczne z dziećmi autystycznymi mogą się okazać przydatne w każdym wieku i na każdym poziomie rozwoju, gdyż umożliwiają one rozładowanie napięć, wyciszenie, a przede wszystkim zapewnią dziecku kontakt z drugą osobą i dadzą podstawę do budowania społecznej interakcji. Najważniejsze zatem w terapii jest to, by nie pozwolić dziecku uciec, by prowokować je do tego, by było ciągle obecne i utrzymywało kontakt z terapeutą (Kruk-Lasocka, J. 2003: 75).
Obecnie w terapii autyzmu dominuje podejście eklektyczne. Do pracy z dziećmi włączani są rodzice i postuluje się jak najwcześniejsze rozpoczynanie terapii (przed ukończeniem przez dziecko 5 roku życia). W przypadku najmłodszych dzieci jej celem jest przede wszystkim rozwijanie zdolności komunikowania się, traktowanej jako wyjściowy warunek rozwoju dziecka, a także rozwijanie zdolności do podejmowania aktywności wspólnej z innymi osobami. Programy terapeutyczne dla poszczególnych dzieci mają całościowy charakter - obejmują różne obszary rozwoju i uwzględniają charakterystykę środowiska. Popularne jest zwłaszcza analizowanie przebiegu rozwoju dziecka na tle rozwoju typowego.
Howlin (Za: Danielewicz, D. i Pisula, E. 2003: 15) proponuje, aby za najbardziej efektywne uznać te programy terapeutyczne, w których za sprawę o podstawowym znaczeniu uznaje się uwzględnianie zainteresowań i preferencji dziecka, tak by chciało ono kontaktować się z innymi ludźmi. Aby to osiągnąć, należy w proces terapii włączyć rodzinę, koniecznie rozwijać skuteczne strategie porozumiewania się, wykorzystywać bodźce wzrokowe, tworzyć czytelne dla dziecka środowisko minimalizujące niepokój, rozwijać aktywność społeczną i komunikacyjną dziecka (np. przez zabawę) oraz promować podejście skoncentrowane na rodzinie, a nie wyłącznie na dziecku.
Trudności i deficyty w komunikacji u dziecka z autyzmem to zasadniczy problem w terapii, gdyż jego usprawnienie stanowi niezbędny warunek do przejścia na kolejne etapy rehabilitacji. Praca w tym zakresie ma zasadnicze znaczenie, ponieważ dotyczy z pewnością najważniejszego aspektu dla rodziców kontaktu, w tym emocjonalnego z własnym dzieckiem.
Uzyskanie go lub zwiększenie jego zakresu daje rodzicom większą satysfakcję i sprawia, że mogą oni cieszyć się z rodzicielstwa.
Ciężarne kobiety, które były świadkami ataków na World Trade Center 11 września 2001, przekazały biologiczne oznaki przebytego stresu swoim dzieciom - informuje "Journal of Clinical Endocrinology and Metabolism.
Naukowcy z Edynburga i Nowego Jorku badali dzieci 38 matek, które w czasie ciąży były bezpośrednimi świadkami największego w dziejach zamachu terrorystycznego przebywały w samych budynkach lub ich pobliżu. W wieku jednego roku u dzieci stwierdzono na podstawie badania śliny niski poziom kortyzolu - hormonu związanego ze stresem. Podobnie niski poziom kortyzolu miały również matki - to typowy objaw stresu pourazowego. Poziom kortyzolu był najniższy w przypadku dzieci z ciąż najbardziej zaawansowanych w chwili ataku.
Kortyzol w czasie stresu podnosi poziom cukru we krwi, ale także wpływa na nastrój oraz pamięć. Niski poziom kortyzolu stwierdzono wcześniej u dzieci ofiar Holokaustu - stresowały je opowieści rodziców lub ich zachowanie.
Naukowcy zamierzają śledzić dalszy rozwój dzieci, by sprawdzić, jaki będzie wpływ obniżonego poziomu kortyzolu na psychikę. Możliwe, że zmiany hormonalne związane ze stresem wpłynęły na rozwój mózgu - dzieci mogą być w przyszłości bardziej podatne na stres.
Inne badania przeprowadzone przez naukowców z Columbia University Medical Centre wykazały, że co trzecie nowojorskie dziecko w wieku szkolnym cierpiało na zaburzenia psychiczne związane z atakami z 11 września.
Dzięki obecności dziadków w domu, dzieci z niepełnych rodzin radzą sobie równie dobrze w nauce, jak rówieśnicy - wskazują badania amerykańskie.
Z dotychczasowych obserwacji wynika, że dzieci wychowywane przez jednego rodzica mają gorsze wyniki w szkole i mniejszy zapał do nauki niż rówieśnicy z pełnych rodzin. Naukowcy z Cornell University dowiedli jednak, że dzieci wychowywane przez samotne matki mogą sobie doskonale radzić w szkole, pod warunkiem, że w domu mieszka z nimi chociaż jedno z dziadków. Tak przynajmniej wynika z analizy danych zebranych w trakcie długotrwałego ogólnonarodowego studium.
Okazało się, że dzieci wychowywane przez samotną matkę faktycznie miały gorsze wyniki w nauce niż rówieśnicy. Sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej, gdy w domu mieszkało dodatkowo przynajmniej jedno z dziadków - wówczas wyniki dziecka były równie dobre jak rówieśników z pełnych rodzin. Zdaniem autorów, te obserwacje sugerują, że dziadkowie mogą w pewnym stopniu buforować negatywny wpływ rozbitej rodziny na rozwój dziecka.
Naukowcy chcą sprawdzić, jak z nauką radzą sobie dzieci wychowywane wyłącznie przez dziadków.
Te badania są ważne dlatego, że w starzejącym się społeczeństwie dziadkowie coraz częściej pełnią istotną lub główną rolę w wychowywaniu dzieci.
W większości przypadków pedofilia ma charakter wtórny, skłonność do niej wykazują mężczyźni, którzy czują się zagrożeni przez dorosłe kobiety. Bywa, że przestępstw na tym tle dopuszczają się ludzie, którzy na co dzień mają kontakt z dziećmi.
Problem lęku przed kobietami to jedna z przyczyn coraz częstszych przypadków pedofilii. Inna przyczyna to taka, że wzrasta liczba niedojrzałych psychicznie mężczyzn, którzy świetnie się porozumiewają z dziećmi, ponieważ są jakby na ich poziomie. Bywają też tacy, którzy wykorzystują dzieci do zaspokojenia potrzeb, przezwyciężając swoją nieśmiałość, kompleksy.
Dlaczego takie przypadki coraz częściej zdarzają się wśród m.in. nauczycieli, psychologów,duchownych? Tr grupy zawodowe mają "łatwiejszy dostęp do dzieci". "Łatwiej jest im zdobyć zaufanie dziecka, zbałamucić je i uzależnić od siebie.
Więzienie jest jedynie wymierzeniem kary za czyn, a nie rozwiązaniem problemu.Szansa na wyleczenie jest podobna jak w przypadku innych nałogów, np. alkoholizmu.
Ktoś może nie pić 20 lat, ale wypije kieliszek i wraca do nałogu. Podobnie jest w tym przypadku.
Autohipnoza może skutecznie łagodzić dolegliwości związane z katarem siennym - wskazują wyniki badań szwajcarskich.
Naukowcy z Uniwersytetu w Bazylei przeprowadzili badania w grupie 66 osób cierpiących na katar sienny, który jest najczęściej wywołany alergią na pyłki roślinne. Część uczestników przeszła trening z zakresu autohipnozy, którą później musieli stosować regularnie w ciągu dwóch lat badań. Poza tym, wszystkim pacjentom podawano leki na alergię. Dokładny przebieg doświadczenia przedstawia pismo "Psychotherapy and Psychosomatics".
Po roku okazało się, że autohipnoza wspomaga działanie leków - pacjenci, którzy regularnie stosowali tę technikę, rzadziej mieli objawy kataru siennego. Dotyczyło to zwłaszcza uciążliwego wodnistego wycieku z nosa. Dzięki temu możliwa stała się redukcja dawek środków przeciwalergicznych.
Te wyniki zachęciły naukowców do kontynuacji badań. Tym razem szkolenie z zakresu autohipnozy przeszła druga grupa pacjentów. Po roku również u nich odnotowano złagodzenie objawów kataru siennego. Pod wpływem autohipnozy dochodziło m.in. do "odetkania" nosa i poprawy wentylacji zatok.
"Nasze rezultaty są bardzo obiecujące, dlatego warto prowadzić dalsze badania nad zastosowaniem autohipnozy w leczeniu kataru na tle alergicznym" - komentuje kierownik szwajcarskiego zespołu, prof. Wolf Langewitz. Badacz podejrzewa, że skuteczność autohipnozy może wynikać z jej korzystnego wpływu na krążenie krwi w organizmie. W przypadku kataru dochodzi do zastoju krwi w śluzówce nosa i obrzęków. Poprawa przepływu krwi prowadzi natomiast do udrożnienia nosa.
Hipnoza jest obecnie stosowana w medycynie alternatywnej do leczenia wielu różnych schorzeń, w tym alergicznych, takich jak astma, egzema, a nawet w terapii migren czy zespołu drażliwego jelita.