niedziela, 4 listopada 2018

Lojalność w związku

Znalezione obrazy dla zapytania Lojalność w związku


Mówimy czasem: serce nie sługa, często pewnie by usprawiedliwić nasze nielojalne zachowanie. Np. gdy zakochujemy się w kimś, kto już jest w związku.

Bo to się często zdarza - trafia nas strzała Amora, zakochujemy się na zabój, a chwilę później przekonujemy się, że nasz obiekt westchnień jest szczęśliwie zakochany w kimś innym, że jest już w innym związku. No i mamy dylemat - odbijać czy nie odbijać...

Trudna sytuacja... Zresztą nietrudno zakochać się w partnerach naszych przyjaciół. Przecież ciągle słyszymy o ich zaletach, o tym, jacy są fajni. Po prostu ideały! Nic więc dziwnego, że wpadamy w fascynację tymi osobami, że nasze serduszko zaczyna bić dla nich... Na dodatek często spędzamy razem sporo czasu, często rozmawiamy na bardzo głębokie tematy, udzielamy rad owemu partnerowi... I zaczyna się robić gorąco i coraz trudniej!

Ot i mamy dylemat - co wybrać? Przyjaźń z przyjaciółką, czy miłość z jej chłopakiem?

Pytanie jak z Hamleta :-) Trudno na to pytanie tak po prostu odpowiedzieć. W takich sytuacjach musimy sobie postawić pytanie o to, co jest dla nas ważne. Warto czasem zastanowić się, jak widzimy swoją przyszłość. Czy za 20 lat będę nadal chciała być z tym chłopakiem, czy nadal będzie mi zależało na przyjaźni z tą dziewczyną? Ważne jest także uświadomienie sobie faktu - trochę okrutnego - że wczesne fascynacje miłosne często są bardzo nietrwałe. Pytanie brzmi zatem: czy warto poświęcać sprawdzoną przyjaźń dla - być może - ulotnego romansu?

Często w życiowych dylematach cytowany jest Antoni Słonimski, który powiedział: jeśli nie wiesz, jak się zachować, na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie. Czy to dobra rada w tej sytuacji? I co ona właściwie oznacza?

To całkiem niezła rada! Ważne jest, byśmy patrząc w lustro nie wstydzili się za siebie. Byśmy mogli spojrzeć sobie w oczy i uśmiechnąć się do siebie. W dylematach moralnych sprawdza się też rozważenie sytuacji, kiedy to nam najbliższy przyjaciel odbija partnera. Jak byśmy się czuli? Jak byśmy zareagowali? Czy potrafilibyśmy wybaczyć? Co wtedy byłoby dla nas ważne? Przyjaźń czy miłość? Pamiętajmy też o tym, że aby ktoś nam skutecznie odbił partnera, to ten partner też musi się na to zgodzić. Zastanówmy się też nad tym, co się naprawdę stało i jaki był w tym udział poszczególnych osób. Na ile zawinił przyjaciel, na ile partner, na ile ja? A może w ogóle nie ma tu żadnej winy? Może warto o tym pogadać - i z przyjacielem, i z ?uwiedzionym".

Czy warto być w życiu lojalnym? A jeśli w ten sposób tracimy szansę na miłość swojego życia?

Dla mnie lojalność jest ważna, bo nie muszę się za siebie wstydzić. A bardzo nie lubię się wstydzić :-)))) Wiem też, że nie można mieć wszystkiego - naraz. Miłość swojego życia kontra przyjaźń swojego życia? To zawsze trudny wybór. Ale to te wybory świadczą o odpowiedzialnym i dojrzałym podejściu do życia. Tutaj każdy wybór będzie przynajmniej trochę bolał...

Jak sobie zracjonalizować to niewłaściwe uczucie? Tę fascynacje? Jak wybrnąć z sytuacji, by jak najmniej ucierpieć? Bo bez skazy chyba się nie da?

Dajmy sobie trochę czasu. Będzie wtedy okazja przyjrzeć się lepiej obiektowi naszych westchnień - może odkochamy się prędzej niż myślimy i problem sam zniknie. Najlepszym rozwiązaniem jest próba zatrzymania się na etapie przyjaźni z ukochanym. To niezwykle trudne, bo ,,serce nie sługa" i emocje, hormony swoje robią. Ale jeżeli zatrzymamy się na przyjacielskiej stopie, to wtedy zyskujemy dobrą pozycję. Jeżeli coś się zepsuje w związku naszego przyjaciela czy przyjaciółki, to wtedy mamy zielone światło. Pewnie, że zawsze istnieje ryzyko, iż zostaniemy oskarżeni o odbicie partnera. Ale w tej sytuacji mamy czyste sumienie, a i nasz przyjaciel - kiedy mu opadną emocje - łatwiej zrozumie całą sytuację i jest szansa na zachowanie zarówno mocnej przyjaźni jak i na miłość. To idealne rozwiązanie. Może też poznamy kogoś innego w międzyczasie, kto podbije nasze serce.

Czy możliwe jest takie idealne rozwiązanie dylematu przyjaźń czy miłość? Myślę, że tak, ale wymaga to okazania ogromnej klasy przez wszystkich trzech uczestników tej sytuacji. 

Oby takich dylematów było jednak jak najmniej w naszym życiu!


sobota, 3 listopada 2018

Co nas pobudza przy zakupach?

Znalezione obrazy dla zapytania Co nas pobudza przy zakupach?


Ekonomiści szacują, że rocznie zostawiamy w sklepach ponad 100 mld zł. 

8,1 mld przeznaczamy na zakupy w sieci. 79 proc. badanych Polaków deklaruje, że zamierza zwiększyć swoje wydatki. Dostępność pracy, wyższe pensje, tanie kredyty i powszechne pragnienie posiadania dóbr luksusowych, albo chociaż ich namiastki, nakręcają boom gospodarczy. Psycholodzy i terapeuci oceniają jednak, że znaczna część wydawanych pieniędzy nie służy już zaspokajaniu potrzeb, lecz staje się protezą służącą do poprawiania nastroju. Jak daleka jest droga od chęci sprawienia sobie przyjemności nową rzeczą, do przymusu robienia zakupów?
Zakupoholizm jest w swoim mechanizmie podobny do innych nałogów: hazardu, alkoholizmu czy narkomanii. Początkowo "upolowanie" wybranego towaru jest sposobem na złe samopoczucie, czy odreagowanie stresu. Wiąże się to z reakcją chemiczną organizmu, który reaguje na poczucie przyjemności zwiększoną dawką endrofin, zwanych hormonem zadowolenia. Wszystko mieści się w normie, póki człowiek zna inne metody podnoszenia własnego nastroju i kontroluje je. Jeśli jednak wyłącznym sposobem staje się tylko jedna czynność - w tym wypadku robienie zakupów - to sygnał do głębszej analizy swojego postępowania, a może nawet do skorzystania z pomocy specjalisty.

Pewna kobieta, która straciła pracę i utrzymywała dom z zasiłku oraz niewysokiej mężowskiej pensji, dała się skusić zaproszeniem na obiad i prezentację "zdrowotnych" materacy i pościeli w luksusowym hotelu.Spotkanie miało znamiona elitarnego przyjęcia. W jego trakcie, prezenterzy przekonywali gości, że bez tych produktów nie mogą być szczęśliwi, ich życie ma obniżoną jakość, a zdrowie jest zagrożone. Przygotowane były już wnioski o pożyczki na nieoprocentowane raty bez żyrantów. I ? oczywiście - oferta ważna była tylko tu i teraz.

Kiedy po powrocie do domu kobieta przeanalizowała wraz z mężem swoją inwestycję, zrozumiała, że uległa emocjom i psychomanipulacji. Podjęła bezskuteczną próbę zwrotu towaru, ale niestety, umowa kredytowa okazała się wiążąca. Najbardziej bolesny dla niej był fakt, że dała się skusić i oszukać kolejny raz. W domu był już komplet garnków, bielizna antybakteryjna, lampa antydepresyjna i wiele innych "zdrowotnych" gadżetów. Były też dobra upolowane na wyprzedażach, promocjach i w czasie zwykłych wypraw do sklepów.

W trakcie terapii okazało się, że kobieta cierpi na depresję. Wśród przyczyn trudno było oddzielić inne niepowodzenia życiowe od kryzysów związanych z niepotrzebnymi zakupami. Bez wątpienia jednak te ostatnie pogłębiały złe samopoczucie, wrażenie braku akceptacji i wyobcowania. Czuła się osamotniona w życiu rodzinnym, utrata pracy pozbawiła ją resztki woli walki o siebie. Mąż pogłębił w niej wiele kompleksów i niską samoocenę. Niekontrolowane zakupy były próbą ucieczki od samotności. Mili sprzedawcy, klimat zwycięstwa w zdobyciu promowanego "dobra", i teza - "Jesteś TEGO warta". To był układ oczekiwania na przyjemność i nagrody, których brakowało w codziennym życiu. Może również próba buntu przeciw zbyt realistycznemu zarządzaniu finansami przez małżonka...?

Szczęśliwie, właśnie w mężu, pani ta znalazła prawdziwą podporę. Po wielkich kłótniach i awanturach zrozumiał, że partnerka potrzebuje pomocy specjalisty. Wspólnie doszli do wniosku, że terapia jest niezbędna dla całej rodziny. Również dla syna, który okazał się beztroskim trzrydziestolatkiem, nadużywającym matczynej dobroci i naiwności.

Z innym problemem borykała się kobieta, która spostrzegła zaburzenia u swojego małżonka. Oboje  na emeryturze, dorosła córka mająca już własną rodzinę. Funduszami w tym związku zawsze zarządzał mąż. Brak zajęć po otrzymaniu świadczenia sprawił, że jego głównym hobby stało się buszowanie po marketach. Wypełnił całą zamrażarkę "okazjonalnymi" udkami kurcząt, tanich schabów, tacek z wątróbkami i żołądkami z indyków. Sery, ryby, jednodniowe sałatki zalegały lodówkę. Wszystko musiała zabezpieczać i przetwarzać, a nadwyżki dyskretnie utylizowała, żeby partner nie miał stresu. Każda rozmowa z nim o bezzasadności robienia zapasów kończyła się kłótnią. - Zawsze byłaś złą gospodynią i marnowałaś żywność! - słyszała na koniec rozmowy. - W naszym domu musi być dostatek! 

Po to harowałem czterdzieści lat!




czwartek, 1 listopada 2018

Starsi chłopcy źle wpływają na dziewczęta

Znalezione obrazy dla zapytania Starsi chłopcy źle wpływają na dziewczęta

Rodzice zakazujący córkom randek ze starszymi od nich chłopcami mogą mieć rację. 

Naukowcy z USA potwierdzili, że nastolatki te częściej palą, piją i używają narkotyków.

Badanie tysiąca nastolatek potwierdziło, że towarzystwo rzeczywiście wpływa na zachowanie człowieka - oznajmili eksperci National Center on Addiction and Substance Abuse (CASA) przy Columbia University.

"Stwierdziliśmy ścisły związek między zachowaniami seksualnymi dziewcząt i ich randkami, a ryzykiem wpadnięcia w nałogi palenia, picia lub stosowania środków odurzających" - mówi przewodniczący CASA Joseph Califano.

Coroczne badanie CASA wykazało, że im więcej czasu nastoletni człowiek spędza ze swoją sympatią i im bardziej aktywni seksualnie są jego przyjaciele, tym większe prawdopodobieństwo, że sam zacznie palić, pić lub używać narkotyków.

Ryzyko nadużywania alkoholu lub narkotyków rośnie najbardziej u dziewcząt spotykających się z chłopcami starszymi od nich o co najmniej dwa lata.

Badanie wykazało, że alkohol piło 58 proc. dziewcząt mających sympatię co najmniej o dwa lata starszą. Dziewczęta randkujące z rówieśnikami lub też nie umawiające się na randki piją rzadziej. Z tej grupy do picia alkoholu przyznało się 25 proc.

Połowa badanych dziewcząt spotykających się ze starszymi chłopcami bądź mężczyznami paliła marihuanę. Do stosowania jej przyznało się też 8 proc. pozostałych dziewcząt.

Aż 65 proc. dziewczyn preferujących randki ze starszym chłopakiem paliło papierosy. Wśród dziewcząt spotykających się z chłopcami młodszymi, odsetek ten wynosił 14 proc.

45 proc. nastolatek uczestniczących w badaniu mówiło, że uczestniczyło w przyjęciach, gdzie dostępny był alkohol. 30 proc. było co najmniej raz na imprezie z marihuaną, a 9 proc. - z kokainą lub Ecstasy.

Badanie wykazało też, że nastolatki nie gardzą pomocą rodziców. 

Zapytane, o czym chciałyby "uczciwie porozmawiać z rodzicami przy obiedzie" 42 proc. stwierdziło, że o randkach, a 30 proc. - o używkach.


wtorek, 30 października 2018

Karcenie jest przyjemne

Znalezione obrazy dla zapytania Karcenie jest przyjemne


"Dlaczego tak lubimy pouczać ludzi którzy źle postępują? Wbrew powszechnym opiniom to wcale nie kwestia kultury. Po prostu - sprawia nam to wielką przyjemność" - pisze "Gazeta Wyborcza".

Dziennik zajął się odkryciem naukowców z Uniwersytetu w Zurychu, którzy w "Science" opisują, co dzieje się w naszej głowie, kiedy kogoś karcimy.

Szwajcarscy uczeni sugerują, że nasze poczucie sprawiedliwości i chęć karania winnych może nie mieć swojego źródła w kulturze, ale w naszej biologii.

Prowadząca badania Dominique de Quervain wybrała do doświadczeń 50 ochotników - młodych mężczyzn o dobrym zdrowiu, bez najmniejszych odchyleń psychicznych. Uczestniczyli oni w eksperymencie w formie nieco skomplikowanej gry. Grali o prawdziwe pieniądze, które mogli zyskać lub stracić w zależności od tego, jak reagowali na zachowanie przeciwnika. Uczestnik mógł na przykład ukarać przeciwnika za samolubstwo.

W mózgach mężczyzn biorących udział w eksperymencie uaktywniał się obszar związany z tak zwanym układem nagrody. W momencie, gdy kogoś upominali, robiło im się po prostu przyjemnie. Układ nagrody jest również odpowiedzialny za popęd seksualny.

Zaburzenia pracy układu nagrody - gdy jest on na przykład ciągle pobudzony i nie zaspokojony - są jedną z przyczyn rozwoju nałogów. Możliwe więc, że istnieje także niezaspokojony popęd do karania innych.

Znane są przecież przypadki osób mających poczucie misji, które wyruszają ze strzelbą w miasto, karząc innych za mniej lub bardziej realne winy 



.

poniedziałek, 29 października 2018

Schizofrenia - potrzebna zmiana podejścia do chorych

Znalezione obrazy dla zapytania Schizofrenia - potrzebna zmiana podejścia do chorych

Potrzebna jest zmiana nastawienia wobec osób chorych na schizofrenię, potrzebują one przychylności otoczenia, które wciąż jeszcze reaguje lękiem i strachem.
 

Wobec niepełnosprawnych fizycznie dokonaliśmy olbrzymiego postępu, ale wciąż robimy za mało, by ludzie chorzy na schizofrenię nie budzili lęku. Schizofrenia to choroba, od której nawet najbliżsi się odwracają. To powoduje, że chory coraz bardziej zamyka się w sobie.

Schizofrenia najczęściej atakuje ludzi młodych, "gdy życie stoi przed nimi otworem". Zbyt często uważamy, że życie przed ludźmi dotkniętymi schizofrenią się zatrzasnęło. Zmienić to nastawienie to zadanie takich dni solidarności. Schizofrenię można leczyć, a do normalnego życia chorym oprócz terapii potrzebna jest przychylności otoczenia.

Schizofrenia to zaburzenia psychiczne, którym mogą towarzyszyć urojenia, halucynacje, zaburzenia myślenia. Choroba ta dotyka ok. 1 proc. ludności na świecie, niezależnie od kraju, kultury czy płci. Pojawia się zazwyczaj pomiędzy 15. a 30. rokiem życia. 

W Polsce cierpi na nią około 400 tys. osób.


niedziela, 28 października 2018

Akademia wiedzy XXX wieku.


Znalezione obrazy dla zapytania akademia wiedzy


Być może często zdarza Ci się mówić: Chciałbym uprawiać jakiś sport, chciałbym zrzucić/przybrać parę kilo, chciałbym nauczyć się języka angielskiego, chciałbym napisać książkę...


Chciałbym to, chciałbym owo i na tym zazwyczaj się kończy.

Wiele chcemy a niewiele robimy, taka jest prawda. A sukces i osiągnięcia sprowadzają się do działania. Dokładnie tak jak w przysłowiu: Bez pracy nie ma kołaczy. Rób coś a na pewno
osiągniesz więcej niż nic nie robiąc, a kto wie, może rezultaty przerosną nawet Twoje oczekiwania.

Dlatego też, aby coś osiągnąć weź pod uwagę dwie zasady;

1. Po prostu bierz się do roboty, działaj,
2. Działaj na miarę swoich możliwości, nie próbuj być perfekcjonistą.

Chcesz regularnie biegać? Już dzisiaj, zaraz wyjdź na dwór i pobiegaj przez 5 minut, choćby wokół domu. Biegaj przez 5 minut dziennie, a kiedy uznasz że to już Ci nie wystarcza wydłuż czas biegania do 10 minut. W każdym bądź razie gdybyś biegał 3 razy w tygodniu tylko przez 5 minut, to daje 1
godzinę miesięcznie, 12 godzin rocznie i 120 godzin (5 bitych dni biegania) w ciągu 10 lat. To dużo i niedużo, jednak znacznie więcej niż nic, prawda?

Gdybyś z kolei uczył się codziennie 5 nowych słówek w obcym języku, w ciągu miesiąca znałbyś ich już 90, a po roku prawie 1800. W zupełności powinno to wystarczyć do zwykłego porozumiewania się na co dzień. A teraz odpowiedz, czy dokładnie rok temu nie myślałeś, jak to fajnie byłoby się
nauczyć jakiegoś języka obcego? A wystarczyło tak niewiele wysiłku i już byś go umiał w stopniu podstawowym.

Zacznij więc działać już teraz, małymi krokami, niekoniecznie doskonale, ale po prostu rób coś. Zmieniaj swoje życie na lepsze, osiągaj cele. Wyłącz telewizor, odinstaluj gry komputerowe i weź swój los we własne ręce.

Bo tylko Ty możesz sprawić, by był taki jaki sobie wymarzysz.



niedziela, 30 września 2018

Test ujawni grupę krwi płodu


Znalezione obrazy dla zapytania Test ujawni grupę krwi płodu

Naukowcy z Bristolu stworzyli testy krwi, które mogą zmienić sposób zapobiegania konfliktowi serologicznemu.

Konflikt serologiczny może wystąpić wtedy, gdy kobieta z grupą krwi Rh ujemną zajdzie w ciążę z mężczyzną mającym Rh dodatnie, a dziecko odziedziczy grupę krwi ojca. Gdy krew płodu przenika do krwiobiegu matki (zazwyczaj dzieje się to podczas porodu), jej organizm wytwarza przeciwciała, które chcą zwalczyć krwinki dziecka. Konflikt serologiczny ujawnia się zazwyczaj w drugiej ciąży, jeżeli dziecko znów dziedziczy czynnik Rh po ojcu.

Kobiety zagrożone konfliktem serologiczny otrzymują zastrzyki z przeciwciał – immunoglobuliny anty-D. Badania brytyjskie wykazały jednak, że w prawie 40 proc. przypadków konflikt serologiczny nie występuje, bo kobieta spodziewa się dziecka o ujemnym czynniku Rh, a więc iniekcja nie jest konieczna. Naukowcy z NHS Blood and Transplant Centre w Bristolu, którzy opracowali genetyczne testy serologiczne identyfikujące grupę krwi dziecka uważają, że można temu zapobiec, badając osocze krwi matki. Przebadali 2 tys. kobiet w ciąży, u których trafność wyników sięgnęła 96 proc. Testy na razie można przeprowadzać około 28. tygodnia ciąży.
Dr Geoff Daniels, który kieruje pracami badawczymi informuje, że prowadzone są badania nad możliwością wykorzystywania testów na wcześniejszym etapie ciąży.





Oceń stan swojego zdrowia - nastawienie psychiczne